piątek, 20 września 2013

Schemat

- Drogie dzieci. Wiecie co to jest schemat? 
- Tak, proszę pani! - mówi Jasiu - Schemat to jest...
- Och, jaka szkoda, że nie wiecie. Zatem podejdźcie do szafki i wyciągnijcie encyklopedie. Nauczymy się z niej skorzystać. 
- Ale proszę pani! Ja wiem, co to jest schemat!
- Siadaj Jasiu. Ty nie wiesz co to jest schemat. Otwórzcie encyklopedie. Widzicie takie literki w rogu? Teraz szukajcie literki "s" jak schemat.... Jasiu, czemu nie szukasz? 
- Bo nie muszę i doskonale wiem, co to jest schemat. 
- Nie takim tonem! Chcesz pójść do dyrektora? 
- Nie, nie chcę. 
- W takim razie otwórz encyklopedię. 
- Nie muszę, już pani mówiłem.
- Idziemy! 
[...]
- Ten oto uczeń, panie dyrektorze, nie chce się wpisywać w schemat normalnego ucznia. 
- A cóż on takiego zrobił? 
- Nie pracuje podczas lekcji i wymądrza się, że nie musi używać encyklopedii..
- Jasiu, czy to prawda...? 

A teraz sobie coś wyobraźcie. Jasiem jestem ja. Nauczycielem jest moje sumienie. Dyrektorem jesteście Wy. Ostatnio Jasiu(ja) nie wpisał się w schemat i nie napisał relacji po wyścigu, więc nauczycielka(moje sumienie) nie dawała mi spokoju i w końcu wylądowałem na dywaniku u dyrka (dyrka - u was i dywaniku - czyli tutaj). 

Wypadłem z własnego schematu... O BOŻE. Koniec świata. 

A tak serio to mi się najzwyczajniej w świecie nie chciało pisać. Chociaż nie... chciało mi się pisać i nawet pisałem. Walnąłem tak z połowę wyścigu, ale potem jakoś mi chęci odeszły. No to zmuszać się nie będę. Płacić mi za to nie płacą, więc to ma być przyjemność. Jak mam ochotę pisać - tak jak teraz, to sobie coś piszę. A to, że najczęściej są to bardzo durne rzeczy to już nie moja wina... Chociaż... to jest moja wina. Cholera. Jestem pewnie winny cierpienia wielu ludzi. A po ostatnim tekście dostałem fakturkę leczenia psychiatrycznego. Niedobrze... 

No. I tak sobie siedzę, bo za dobre trzynaście godzin wsiądę do samochodu Glona (o zgrozo!) i pojedziemy do Istebnej. 

"-Glooon. A my nie musimy się obawiać jazdy z Tobą? Wiesz, nie chcemy być przez całą drogę zestresowani.
- Spokojnie Tomek - powiedział na to Rafał - musisz tylko pilnować Glona, żeby nie zasnął
- Mam na to tabletki - odpowiada na to Glon
- Dla Ciebie na zaśnięcie czy dla nas na uspokojenie nerwów? 
- I takie i takie" 

"- Pamiętaj, jak jedziesz z Glonem i widzisz czerwone światło, to mów mu "zatrzymaj się, jest czerwone". Bo kiedyś tak jedziemy razem, ten przeleciał na czerwonym i mówię mu, że poleciał na czerwonym... A on na to... "Taaaak? Nie widziałem" 

Coś czuje, że to będzie epicka podróż. Pod wieloma względami. 
A dokąd to jedziemy? Do Istebnej proszę Państwa. Na finałową edycję Powerade Volvo MTB Marathonu... 
Szczerze mówiąc, to jestem trochę przerażony. 80km i 2800 w pionie... No przejechać to dam radę, ale ścigać się? Będzie ciężko. Szczególnie, że jeszcze przeziębienie do końca mnie nie odpuściło. Dwa najmocniejsze treningi w tym tygodniu na trenażerze. Łącznie tylko pięć godzin. Więcej nie dałem rady. Cholerka. Może być ciężko. 
Na szczęście sprzęt mniej więcej ogarnięty. Tylna opona na mleczku, przód się nie udał, ale przód nie jest konieczny... Hample ogarnięte.. może będą hamować. 

A mnie ogarnia coraz większy szał zakupowy. Będę sobie kupować 29era, mam budżet tak do 8 tysi. Na pierwszym miejscu w rankingu jest Canyon... A potem..? Nie mam pojęcia. Muszę przegrzebać alledrogo i wszystkie ibeje. Może coś się znajdzie... ;) No chyba, że właśnie Ty masz jakąś fajną ofertę, to pisz na mejla albo coś. 

Eh.. zawijam, bo zaraz zacznę wypisywać głupoty. 
Pozdro
Tomek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz