czwartek, 10 kwietnia 2014

Jak uszczelnić koła bezdętkowe? - z cyklu "rowerowe porady"


Właśnie siedzę sobie chory w domu, więc stwierdziłem, że mogę napisać jakiś post. 
Dziś trochę bardziej sprzętowa sprawa, bo napiszę wam krótki poradnik o tym jak uszczelnić opony bezdętkowe. Dla wielu z was pewnie to najzwyklejsza czynność, którą powtarzacie już z zamkniętymi oczami, jednak pamiętam jak męczyłem się z tym pierwszy raz. Dla początkujących może się przydać.

Zakładając, że już znacie korzyści płynące z wywalenia dętek z opon, przejdziemy od razu do sedna sprawy. Na początku chciałbym tylko dodać, że jest wiele sposobów robienia systemów bezdętkowych. Ja opiszę to w jaki sposób ja to robię, ale pamiętajcie, że nie jest to jedyna droga ;)

Co będziemy potrzebować?

Będziemy potrzebowali:
-taśmę do obręczy (w moim przypadku FRM)
-wentylki bezdętkowe (także FRM)
-mleczko uszczelniające (Trezado)
-płyn do mycia naczyń/mydło
-szmatka/gąbka
-strzykawka (można obejść się bez)

Ważną sprawą jest także to, żeby obręcz, na której będziemy robili bezdętki była przystosowana pod system Tubless Ready. Taka obręcz na specjalny rant, na której zaczepia się opona. Z drugiej jednak strony sama opona nie musi być już w specjalnym systemie. Mleczko powinno sobie poradzić z każdą :)

1. Naszym pierwszym krokiem będzie założenie taśmy bezdętkowej na obręcz. 



Staramy się to tak zrobić, aby była równo rozłożona (nie nachodziła na ranty) i żeby nie była zbytnio pomarszczona. Ja osobiście przyciskałem miejsce naklejenia, potem naciągałem taśmę, która bez zaczepiania o rant ładnie przyklejała się na środku obręczy. 


2. Zakładamy wentyl



Po założeniu taśmy musimy założyć wentyl bezdętkowy. Robimy w odpowiednim miejscu małą dziurkę w taśmie (najlepiej jakimś szpikulcem, żeby nie rozerwała), potem przekładamy wentyl i od zewnątrz zakręcamy zakrętkę, tak, aby wentyl się nie ruszał

3. Teraz czas na założenie opony. 
Opony bezdętkowe mają to do siebie, że ciężko je się zakłada na obręcz. Trzeba pamiętać, że zakładanie zaczynamy po drugiej stronie wentyla i idziemy w jego stronę. W ten sposób będzie trochę łatwiej.
Na koniec, gdy opona już praktycznie nie chce wejść, tą część opony, która jest już założona, układamy na  samym środku obręczy i kończymy zakładanie przy wentylu.

4. Szykujemy mydliny. 



W serwisach używają pasty montażowej, jednak jeśli nie jesteśmy w posiadaniu takowej, to przydadzą się mydliny. Zapewniają one lepszy poślizg oponie tak, żeby weszła na rant i tam się uszczelniła. Mydliny mogą być z płynu do mycia naczyń, mydła itp.

5. Smarujemy oponę mydlinami



Gąbką/szmatką nasączoną mydlinami smarujemy oponę i wnętrze obręczy tak, żeby opona gładko wskoczyła na rant. Dokładnie w ten sposób, jak ukazane jest na zdjęciu. Dookoła, z dwóch stron.

Niektórzy po tym punkcie już wlewają mleczko do środka opony, jednak ja osobiście wolę sprawdzić, czy opona a) nie jest dziurawa (co łączy się z musem podklejenia jej np. kawałkiem starej opony/dętki), b) czy gładko wchodzi na rant. Dlatego mleczko odkładam na później.

6. Pompowanie.
Jeśli opona jest już posmarowana i przygotowana czas zabrać się za pompowanie. To jest punkt, który zdecyduje, czy damy radę uszczelnić oponę w domu. Stawiamy koło, podłączamy pompkę (oczywiście stacjonarną) i pompujemy. Czasami opona szybko wskakuje, czasami wolno, czasami w ogóle. Najczęściej jednak potrzebuje naszej pomocy, więc próbujemy przy samym wentylu ją ułożyć.

Zakładamy jednak pozytywny scenariusz i opona zaczyna wskakiwać na rant. Teraz ważny punkt. Opona może "strzelać" - wydawać głośny dźwięk przy wskakiwaniu na rant. To jest normalne, więc nie ma się co tego obawiać.

Jak sprawdzić czy opona jest dobrze założona i  napompowana?
Tuż przy obręczy, na całej długości opony powinien widnieć taki pasek, jak na zdjęciu. Jeśli w którymś miejscu chowa się on w obręczy, znaczy to, że opona nie wskoczyła i trzeba albo mocniej napompować, albo dodać więcej mydlin.



Przy tym punkcie warto też sprawdzić, czy opona nie ma jakiś większych dziur. Jeśli takowe są, to trzeba będzie oponę podkleić/wymienić, a jeśli są małe, to liczymy na to, że mleczko załatwi sprawę. :)

Jeśli jednak pompowanie pompką stacjonarną nie daje żadnych efektów, prawdopodobnie będziesz musiał wybrać się na stację benzynową, żeby użyć kompresora (pamiętaj o adapterze do zaworu presta!). 

7. Jeśli mamy już oponę na rancie, to można powiedzieć, że praktycznie cała robota już za nami. Teraz trzeba dodać mleczko. 
Spuszczamy w takim razie powietrze (opona nie powinna zejść z rantu) i tutaj są dwa sposoby. Niektórzy ściągają kawałek opony i wlewają mleczko do środka. Ja natomiast jestem zdania, że skoro guma już ładnie siedzi, gdzie ma siedzieć to nie warto jej ściągać i robię to w trochę inny sposób. 

Wpierw oczywiście biorę mleczko (w moim przypadku bardzo dobre mleczko Trezado), i mocno wstrząsam. 



Następnie przystępuje do wykręcenia wkładu zaworu presta. Służy do tego specjalna plastikowa część, którą dostałem wraz z wentylkami FRM. 






Po wykręceniu nasz wentyl wygląda tak: 




Potem biorę strzykawkę, nabieram mleczka i przez wentyl wstrzykuje koło 80-90 ml (ilość mleczka jaką mamy wlewać jest uzależniona od wielkości opony i podobnych czynników. Ja jednak jestem zdania, że zawsze warto wlać trochę za dużo, niż za mało). 


Po wlaniu mleczka wkręcamy z powrotem wkład wentyla. 

8. Mleczko w środku, opona na rancie, wentylek gotowy, więc nie pozostaje nic innego jak znów napompować oponę. 
Bardzo prosta czynność, jednak, żeby opona dobrze się uszczelniła, to zaraz po napompowaniu bierzemy się do dokładnego rozprowadzenia mleczka w środku opony. 
Musimy po prostu trząść oponą i obracać ją tak, żeby mleczko dostało się w każdy zakamarek, gdzie może uchodzić powietrze i zakleić go. Warto poświęcić trochę na to czasu, żeby wszystko było dokładnie zrobione. 

Następnie warto położyć oponę na jednym boku i zostawić na kilka minut, a potem powtórzyć czynność na drugiej stronie


Na sam koniec upewniamy się, że nigdzie nie ucieka powietrze. 

Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem to już w tym momencie cieszymy się uszczelnionymi oponami i bezpiecznie możemy się wybrać na trening. Bez żadnej obawy, że dobijemy dętkę przy 2 atmosferach ciśnienia :)


Na koniec dodam jeszcze, że w tym sezonie używam mleczka Trezado, które jak dla mnie jest rewelacyjne. Nie miałem z nim żadnych problemów, więc mogę je gorąco polecić.
Jest do kupienia na stronie biketires.pl, a jeśli jesteś zainteresowany, to myślę, że na mleczko/zestaw bezdętkowy uda się ogarnąć jakiś fajny rabacik.
Najlepiej w tej sprawie piszcie mi na maila: tomek.mtb.blog@gmail.com :)




Tomek-MTB :)

4 komentarze:

  1. Witam a co jesli obrecze sa ust a nie maja rantu? za cholere nie chca sie trzymać na obrzeżach po spuszczeniu powietrza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku można zaryzykować i wlać mleczko, założyć oponę i wtedy próbować uszczelniać.

      Usuń
  2. Witam, a mnie szlag trafia ,że to jest takie dobre , klawe i ciekawe jak czytam te opisy...Realia są znacznie gorsze i nie jest tak błogo...
    Sam mam mleczko od firmy Cafelatex , obręcze ZTR Alpine i opony od Schwalbe TBL Ready...tu oczywiście
    są różne zdania czy TBL Ready czy Tubuless od razu - choć tych drugich nie widziałem...
    Wszystko jest fajnie ,ale z tym nalewaniem i pompowaniem - to ludzie pamiętajcie - duża pompka bez tego nie podchodzić do pracy to Wam ułatwi potem działania....

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć,

    Jeśli masz takie "włoski" po bokach opony (jak przy nowej wystają też od góry) po wtryskach to warto je odciąć na równo z brzegiem opony - obcinacz do paznokci daje radę. DUŻO MNIEJ POWIETRZA MLECZKA ZUŻYJESZ !

    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń